Gąskowanie na torowisku

                                Fotoalbum Maryjka

 


Końcem października znajoma zaprasza nas na gąskowanie. Zgadzam się bardzo chętnie, ponieważ każdy grzyb z tego rodzaju jest wart uwagi.  Podobno to miejsce to gąskowy raj. Pakujemy koszyki, które właściwie już miały wylądować w schowku . Jak na Norwegię to pora na grzyby ryzykowna, bo nocą pojawiły się pierwsze przymrozki.

 

  



Oddalamy się 150 km od Oslo. Wybrane tereny to nie tylko raj grzybowy ale także krajobrazowy. Zachwycały mnie malownicze zakątki  a aparat rozgrzany był do czerwoności. Atrakcje turystyczne w okolicy to kopalnie kobaltu, zabytkowe elektrownie wodne i dawne zabudowania wiejskie. Nie tylko z powodu grzybów warto tu kiedyś wrócić.


  



 

Zatrzymujemy się w sosnowych lasach na weryfikację zasobów. Bory wyścielone miękkim mchem są miejscem spacerowym. Teren równy jak na stole a las przecinają piaszczyste dukty. To dobra wróżba dla tropicieli gąsek. Sopniowo odkrywam stada Sarniaków sosnowych gigantycznych rozmiarów. Przy ścieżkach znajdujemy pojedyncze Gąski zielonki.

    

  

 

 



Najciekawsze jednak było dopiero przed nami. Docieramy mozolnie na nieczynne torowisko. Tutaj zaczyna się dopiero przygoda z gąskami. Ilość gąsek przerosła nas całkowicie i po przejściu krótkiego odcinka okazało się , że nasze kosze są pełne. Pozostały więc przy opuszczonym domku dróżnika a my zrobiliśmy sobie spacer wzdłuż torów.

 

 



  

 
Ilość gąsek była przytłaczająca. Grzybobranie odbyło się w rekordowym tempie. Zyskaliśmy sporo czasu, więc postanowiliśmy udać się na piknik.  Przy okazji miałam czas na spokojne zrobienie zdjęć i uwiecznienie naszych zbiorów. 




  





Korzystając z zaoszczędzonego czasu zwiedzamy jeszcze okoliczne atrakcje. Jesienna pora  wystroiła lasy w soczyste kolory. To wszystko razem to bomba emocjonalna i radość dla oczu. Jednak czas zaczął nas naglić bo do domu droga daleka i jeszcze masa grzybów pozostaje do przetworzenia.

 

  

                                                                          

 

Na trasie spotkała nas kolejna grzybowa niespodzianka. Na trawnikach pojawił się masowy wysyp Czernidłaka kołpakowatego. Tego nie mogliśmy sobie odpuścić. Podczas kilku postojów zebrałiśmy ponad setkę czernidłaków. Moja radość trochę okrzepła kiedy pomyślałam o przerobie tych zdobyczy. Dla mnie były to  ilości przemysłowe i tak jak się zapowiadało, przetwarzanie trwało do późnej nocy. Dzień był niesamowity :) 

 Maryjka

  

 

Rośliny

Zwierzęta

Fotopstryk

Fotopejzaże

Fotoaura

Gościmy

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyka odwiedzin

Dzisiaj48
Wczoraj66
Tydzień114
Miesiąc1472
Razem141594

Imieniny


Dzisiaj: 25 Czerwiec 2019       Obchodzą: Dorota, Łucja, Wilhelm

Facebook