Koźlarzowe żniwa

                                Fotoalbum Maryjka

 

W Skandynawii rozpoczęły się żniwa. Jedni koszą zboże, inni zaś grzyby. Rolnicy mają trochę łatwiej. Na pola wyjeżdżają maszynami. Kosy zastąpiły im żniwiarki i kombajny. Grzybiarze  pieszo przemierzają lasy i skrupulatnie przeszukują zakamarki. Jedyne potrzebne nam narzędzia to nożyk, koszyk, dobry wzrok i wrodzony instynkt tropiciela. Jesienne kolory wprost wyrywają z butów i trudno się oprzeć takim urokom. Tym razem zasadzamy się na brzozowe zagajniki. 

 

 

 

 

 


Zerkamy na moment do sosnowego lasu. Jednak od tygodnia nie ma żadnych zmian. Pojedyncze trafienia, wszystko uśpione. Na krzakach jeszcze sporo borówek  i to jedyne czym można się nacieszyć. Ostatnie smaki jesieni. Okazyjnie trafił nam się dorodny muchomor czerwony i jeden samotny koźlarz świerkowy. Na pocieszenie dorodny  krowiak aksamitny wystawił kapelusz do zdjęcia. Liczyłam trochę na opieńki, jednak ta wstrzymała oddech. Pewnie każe na siebie czekać do następnej jesieni. Niedoczekanie :)

 

    



Na skraju lasu na Wafka czekała niespodzianka. Dorodna familia sarniaka dachówkowatego. To jego ulubione grzyby. Ja za ich smakiem nie przepadam.  Dla mnie to typowa męska nuta smakowa:) Jednak ich uroda zawsze mnie zachwyca. Sowie pióra na kapeluszu a pod spodem sierść łani. I kto to wymyślił?

 

 

   

 

Taktykę grzybobrania dokładnie przemyśleliśmy. Postanowiliśmy zająć się szperaniem po brzozowych zagajnikach. Na typowo leśne pozyski nie ma już co liczyć . Plan okazał się strzałem w dziesiątkę. Wokół jednego z jezior natrafiliśmy na prawdziwą kopalnię koźlarzy. Potem grzybobranie potoczyło się według klucza lub nawet wytrychu :) Jeziorko, brzózki , stop. Jeziorko, brzózki , stop. I tak dalej, i tak dalej...

  

 

 



Potem wydarzyła się rzecz niebywała. Koniunktura nakręciła się jak spirala. Wszystkie okoliczne brzozy omszone zwariowały. Wokół nich pojawiły się stada koźlarzy ałtajskich. W każdym z nich znajdowało się po kilkanaście grzybów. I wtedy pomyślałam, że jak tak wygląda raj grzybiarza, to właśnie w nim jestem :)

 

 

  



Tak się zapędziliśmy z Wafkiem, że nie wiedzieć kiedy przejechaliśmy trasę 100 km. Z postojami na zbieranie grzybów zajęło nam to 5 godzin. Na świeżo wykoszonym poletku zbożowym urządziliśmy sobie piknik brzozowych wędrowców. Jak smakuje bułka z kotletem schabowym i kiszonym ogórkiem pod pachnąca belą siana, nie będę opisywać. To tylko moje wspomnienie tego grzybobrania. Jedno jest pewne , grzyby rosną po drugiej stronie tęczy:)

 

 

 

 

Wieczorem pozostała nam już sama radość przetwarzania. Było tego około dwie setki. Każdy grzyb miał swoją indywidualną historię. Miło gawędząc sobie przy czyszczeniu grzybów uporaliśmy się dosyć szybko z tą grzybową masówką. Każde grzybobranie to jakaś opowieść, która pozostaje w pamięci. Jednak to było hitem tego sezonu.

                                                         Maryjka

 

                                                                                                                                                                   

   

Rośliny

Zwierzęta

Fotopstryk

Fotopejzaże

Fotoaura

Gościmy

Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyka odwiedzin

Dzisiaj65
Wczoraj80
Tydzień145
Miesiąc1297
Razem147399

Imieniny


Dzisiaj: 17 Wrzesień 2019       Obchodzą: Justyna, Narcyz, Franciszek

Facebook